Saturday, November 30, 2013

Tak wyglądało głosowanie na wioskach do Zgromadzenia Konstytucyjnego.( zdjęcia poniżej )

Dziś w wiadomościach podano, ze maobadi ( Partia Maoistów ) dąży do unieważnienia tych wyborów gdyż okazało sie, ze pomimo tego iż głosowało 70% wyborców - kart do głosowania było o 12% więcej, czyli to oznacza ze głosowało więcej osób niż było do tego uprawnionych.

Przeciekły także rożne nagrania video oraz rozmowy o tym jak jedna i ta sama osoba głosowała dwa razy w tych samych wyborach. 

Nepal. Piękny, magiczny. Ale niestety ciągle nie uporządkowany.
Korupcja, wymuszanie łapówek od bogatych, kolesiostwo i nepotyzm w polityce to i tak mały problem tego kraju. 
Większym jest brak dostępu do szkoły, opieki medycznej, wody, brak prądu, dróg - wszystkiego tego co jest podstawą do normalnego życia na zachodzie.




Thursday, November 28, 2013

Stoły, krzesła zrobione.
Zostaje dużo sprzątania teraz.
Ciągle czekamy na telefon - na numer telefonu stacjonarnego czeka sie w Nepalu do dwóch lat, oczywiście wszystko można załatwić inaczej. Pod stołem.

Wednesday, November 27, 2013

Ósma nad ranem w Kathmandu.
Czekamy na słońce. 
Tak ! - w czapkach, kurtkach, ciepłych bawełnianych szalach siedzimy w mieszkaniu w oczekiwaniu na troche ciepła, troche promieni słońca. O 10-ej rano bedzie juz bardzo ciepło a o 12-ej bedzie ponad 20 stopni C. 
Nocą temperatura spada do zera, poniżej zera. Jest zimno.
Śpimy w czapkach, kurtkach, śpiworach.
Mieszkania nie są ogrzewane gdyż brakuje prądu, gazu i nie ma drewna do ogrzewania.

Mimo wszystko, - jest nam dobrze ! :)
Kathmandu powinno sie raczej zwać Dogmandu.
Wszędzie pełno bezdomnych psów na ulicach, takich kochanych ciepłych kundli, których zresztą na co dzień dokarmiam jak tylko mogę.
Daliśmy tym naszym psom bezdomnym mieszkającym na ulicach naszego miasta, w naszej okolicy imiona. I tak jest : Kakao ( uwielbia sie przytulać ), Groźny ( tylko tak wygląda ), mama ( bo ciągle ma małe ) , Głośny ( ciągle szczeka, w nocy wyje ) , Kali ( po nepalsku : czarna ) i Kropka ( bo ma plamkę na uchu ).
Nikt mnie za to dokarmianie psów tu, niestety nie lubi. - i nie szkodzi. Ja i tak robię swoje.

W Nepalu pies to darmozjad, włóczęga i " obiekt " do obrzucenia kamieniami.
I pomysleć, ze biała ( ja ) ich do siebie przytula- przecież odchody krowie jedzą, no i wogóle są zbędne, bezużyteczne. I jeszcze do tego biała dzieci swoje w to miesza.
Widzę, ze wzbudzam tym pogardę u innych.

Ja tam sie nie czepiam waszych karaluchów co to śpią pod waszymi materacami i nie rozumiem tez w jaki sposób są one użyteczne ?
-Czy ktoś mi może to wytłumaczyć ?

Kathmandu a raczej Dogmandu z lotu ptaka a raczej helikoptera .
Almost there !

Praca nad hotelem jeszcze trwa ale juz widać jej koniec.
Cieszymy sie !

Pewnie na Święta Bożego Narodzenia otworzymy sie. 

Kathmandu zimne nocami. Choć w ciągu dnia bardzo ciepło, 24 stopnie C dzisiaj było.
I zawsze słońce - każdego dnia.
 

Wednesday, November 20, 2013

Nastroje po wyborach nie są dobre. Z przedwstępnych analiz wynika, ze mogą wygrać monarchiści. - czego nikt sie nie spodziewał. Mówiono, ze te wybory bedą należały do Nepali Congress.
Oczywiscie trzeba jeszcze policzyć wszystkie głosy, bo to tylko analizy.

Ale czuć chaos w Kathmandu, który w latach poprzednich należał do maobadi ( maoistów ).
Ludzie szli wtedy za głosem Prachandy, za Baburam Bhattarai w nadzieji, ze Nepal zamieni sie w krainę himalayskiej Szwajcari.
Tak sie jednak nie stało, osobiście myśle, ze potrzeba czasu żeby coś zbudować w takim kraju jak Nepal, - a nie buduje tu sie łatwo, bo nepalczycy nie lubią zmian i nie przychodzą one im łatwo.
Kraj za to pogrążył sie w jeszcze większej biedzie a zdrożało wszystko tak, ze ceny są niejednokrotnie większe niż w Europie.
Dzisiejsze ceny z Kathmandu :
1 kg jabłek 500 rps - to równowartość 5 $
1 kg pomarańczy 270 rps - prawie 3 $
125 gram jogurtu 200 rps, - to dwa dolary za mały jogurcik.
Ceny potrafią sie tu zmienić o 100 % w ciągu dnia.

Widzę często jak w wielu nepalskich domach takie jedno jabłko czy pomarańcze dzieli sie na parę osób. Tak samo jak czekoladę, która kosztuje tu trzy razy drożej jak w Europie.

Ostatnio była u nas dziewczynka z wioski w Himalayach na krótkie wakacje w Kathmandu.
I pytam jej : jakie masz marzenie ?
Odpowiedziała :
Chciałbym zjeść jabłko, pomarańcze, czekoladę i gumę do żucia. I dużo dużo tej czekolady!!!!
I jak to mówiła, to miała duży, ogromny uśmiech na twarzy. 

Tuesday, November 19, 2013

Dzisiaj rano w naszej okolicy na obrzeżach Kathmandu nie można juz kupić żadnych warzyw, bo ich po prostu nie ma. Przez cały tydzień nie było transportu z wiosek do miasta, więc brakuje w sklepikach warzyw, jajek, mleka.
Na śniadanie jemy więc ryż ze szpinakiem - z ogródka sąsiadki.
Jestem ciekawa co na to dzieci, - ryż ok, ale szpinak ?

Jutro wszystko ma ruszyć, szkoły sie otworzą, urzędy tez, transport bedzie.
Wyniki wyborów bedą nam znane do dziesięciu dni maksymalnie. Trzeba zebrać wyniki z oddalonych wiosek w Himalayach, gdzie często brakuje dróg a tym samym dostępu do transportu.
Moj mąż wraca pieszo z wioski w Himalayach, powinien dojść do Kathmandu dziś wieczorem.
Jest słonecznie, pięknie choć noce są juz bardzo zimne, śpimy w czapkach, polarach, śpiworach i dodatkowych kołdrach a o siódmej nad ranem wychodzimy na ogród złapać promyki słońca.
Nepal głosuje.
12 mln ludzi, którzy zarejestrowali sie wcześniej aby głosować i wybrać Zgromadzenie Konstytucyjne staje dziś do wyborów w nadzieji ze rząd uchwali w końcu konstytucję.
Choć parti w Nepalu jest ponad sto, liczą sie głównie trzy partie : United Communist Party of Nepal ( maoiści ), Nepali Congress, Comunist Party of Nepal ( United Marxist Leninist ) zwaną tez przez wielu komuniści extremalisci.

Ostatnie Zgromadzenie Konstytucyjne zostało wybrane zaraz po upadku monarchii w 2008r, ale niestety nie starczyło na napisanie konstytucji nawet tych pięciu lat . W tym czasie Nepal miał pięć rządów i pięciu premierów.
Intrygi, korupcja, odbieranie majątków bogatym i ściąganie haraczy od przedsiębiorców zajęły te pięć ostatnich lat rządzącym Nepalem.
I ludzie nadal uważają ze będzie tak samo i nic sie nie zmieni, dlatego młodzi masowo stąd wyjeżdżają i ich marzeniem nie jest juz wyjechać do USA czy do krajów Europy, wystarczy Dubai.
Bezrobocie, bieda, brak systemu zdrowia i drożyzna ( ceny wielu produktów wyższe jak w Europie ) powodują ze każdy młody chce jechać byle daleko stąd.

Podano w wiadomościach, ze na skutek wybuchu ładunków wybuchowych zginęło 33 osoby.
Na ulicach widać wojsko i niepokój wsród ludzi.

Monday, November 18, 2013

A jeszcze dodam, ze mój mąż od dwóch dni jest w drodze - idzie pieszo na wioske poprzez Himalaye aby wziąć udział w głosowaniu.

Także mogą sobie być strajki, protesty, może nie być transportu , - kto ma oddać głos w wyborach, gotowy jest na poświęcenia. 
Większość moich znajomych nepalczyków jest teraz gdzieś w drodze, pieszo poprzez Himalaye, aby jutro móc stanąć do głosowania.
Ceny w Kathmandu poszły o 100 %, nawet 200% w górę.
Transport do Kathmandu nie wjeżdża więc za wszystko trzeba płacić drożej, szczególnie za warzywa, owoce, ryż, mleko i jajka.
Kilogram ziemniaków kosztował dziś 200 rps, równowartość dwóch dolarów.
Szkoły, przedszkola, urzędy są nadal pozamykane. Transport jeździ sporadycznie, raczej nie jeździ.
Widać te samochody które przewożą turystów i widać u nas na obrzeżach kathmandu motory, skutery. Sklepy otwierane są na chwile w godzinach porannych i pozńiej na chwile wieczorem.
Restauracje w dzielnicy turystycznej pękają od turystów i choć od zewnątrz witryny są zamknięte i wygląda na to, ze restauracja jest nie czynna, zawsze jest jednak jakieś wejście z boku, z tyłu...

Jutro wybory do Zgromadzenia Konstytucyjnego. Pomimo mocnych prób zakłócenia ich i licznych protestów na ulicach, wybory sie odbędą. Jest spokojnie. Choć słyszy sie w wiadomościach, ze w wielu miejscach eksplodowały ładunki wybuchowe, za które odpowiedzialni są ci z parti maoistycznej ( extremalistów. )
Kathmandu za to zrobiło sie czyste, widać bardzo ładnie Himalaye ( Ganesh Himal i Langtang).
Jedyny plus tego, to ze można chodzić w centrum bez maski, bo nie ma spalin samochodów, które na co dzień są tu dosyć duże ze względu na to, ze na ulicach, bardzo małych i wąskich poruszają sie stare samochody w wersji bez katlizatorów.

Friday, November 15, 2013

A tak powstają piękne drewniane krzesła i stoły na potrzeby naszego hoteliku.
Wszystko jest robione ręcznie przez lokalnych rzemieślników- łóżka, materace, stoliki na kawę, lustra.


Do załatwienia sprawy urzędowe na dziś. Nepalski urzędnik siedzi przed komputerem (oczywiscie na stronie facebooka), przed sobą ma kubek kawy i gazetę " The Himalayan ". 
Zajęty jest bardzo czytaniem gazety i facebooka tez.
Kolejka do niego robi sie coraz większa i nie tylko w pokoju ale i na korytarzu.
Myśle, ze czeka do niego z wnioskami jakieś 20 osób.
Ale on ma czas i wszyscy boją sie nawet odezwać z jakimkolwiek zapytaniem, więc czekamy grzecznie.
Po dłuższej chwili, nagle wstaje i wychodzi, bo ma pół-godzinną przerwę na lunch, co zresztą jest napisane na jego drzwiach wejściowych do pokoju.
I nikt słowem sie nadal nie odzywa.

Kiedy wraca sprawdzenie moich dokumentów i złożenie na nich podpisu nie trwało nawet minuty. 
A czekałam na niego prawie dwie godziny.

Co było jednak dla mnie zaskakujące to, ze kiedy wyszedł nie wyprosił mnie i innych petentów z pokoju, tylko poszedł mówiąc, ze teraz ma przerwę na lunch i wraca za 40 minut.
I my tak zostaliśmy w jego pokoju, ze stosem dokumentów na stole, pieczątkami, otwartym komputerem i kluczami od jego pokoju na stole. Szokujące !
Inni petenci- nepalczycy poszli tez na masale tea do kafejki na parterze urzędu. Ja zostałam sama w pokoju z tymi wszystkimi dokumentami, pieczątkami i w mojej polskiej głowie zaświtał nagle pomysł żeby sobie samej ten dokument podpisać - Oczywiście strach i jakiś rozsądek wygrał.

Zresztą mieszkam teraz w Nepalu, więc pora sie nauczyć, ze tu urzędnik jest jak Bóg, bo zawsze może nie podpisać wniosku, utrudnić, kazać przyjść dnia następnego.
Więc grzecznie po nepalsku z uśmiechem zaczekałam na jego powrót i nawet powiedziałam mu grzecznie dziękuje, kiedy wniosek mój podpisał.
A on nawet nie raczył podnieść głowy i spojrzeć na mnie.
Trzeba przecież szybko przejrzeć wnioski, złożyć podpis i wrócić do czytania facebooka.